Ambasadorowie Pana Boga

źródło: Dobry Magazyn nr 1 (23)/2006, dział Przedsiębiorczość

autor: Monika Florek-Moskal

Są bogaci, piastują wysokie stanowiska, w społeczeństwie cieszą się szacunkiem. Osiągnęli wystarczająco dużo, żeby nie robić już nic. Dla nich jednak, być przedsiębiorcą oznacza służyć innym.

John Roth, sekretarz organizacji Legatus, odwiedził niedawno Polskę. — Kiedy miatem siedem lat, matka zapoczątkowała rodzinną modlitwę za ten kraj — wspomina. — Od 60 lat modlę się za Was. Nie mam wątpliwości, że rozszerzenie Legatusa na Polskę, przyniesie obfite owoce.

Wszystko zaczęło się w 1987 roku. Właściciel gigantycznej sieci pizzerii działającej na całym świecie Tom Monaghan, mając 50 lat, poczuł potrzebę dzielenia się z innymi przedsiębiorcami wartościami, według których prowadził swoją firmę. Kiedy podczas wizyty w Watykanie podzielił się tą myślą podczas audiencji z Ojcem Świętym, Janem Pawiem II, papież powiedział: Rób to, załóż organizację przedsiębiorców!

John Roth, sekretarz organizacji Legatus

MOJA PRACA ŚWIADCZY O MNIE

Tom Monaghan poszedł za ciosem. Zebrał przedsiębiorców, właścicieli i członków zarządu dużych przedsiębiorstw. Stworzył organizację Legatus (z łac. ambasador). Sprzedał swoje restauracje i pieniądze przeznaczył na jej rozwój. Członkowie Legatusa, stali się ambasadorami Chrystusa w świecie biznesu. — Poprzez naszą rzetelną pracę i zwykłą, codzienną obecność w życiu zawodowym i gospodarczym stajemy się świadkami Chrystusa w dzisiejszym świecie — mówi John Roth, sekretarz organizacji. — Przedsiębiorca poprzez styl i jakość swojej pracy, sposób zarządzania firmą, stosunek do współpracowników, kon­trahentów, podwładnych mówi o tym, kim jest. Jeśli jako katolicy jesteśmy świadomi, że swoją pracą, codziennym zaangażowaniem możemy mieć przeogromny wpływ na najbliższą rzeczy­wistość i na świat, to zaczynamy sobie zdawać sprawę z odpowiedzialności, jaka na nas ciąży. W ten sposób albo ewangelizujemy otoczenie, al­bo gorszymy. Nie potrzeba niczego więcej, sło­wa, deklaracje — są wtórne. Czyny świadczą o nas — konkluduje John Roth.

ZARZĄDCA BOŻEGO INTERESU

John Roth, jak większość członków Legatusa, codziennie uczestniczy we mszy świętej. — Bóg jest obecny w mojej pracy. Jeśli zakładam, że wszystko, co robię, czynię dla Chrystusa, to dla Niego też pracuję i Jemu ufam w swojej codziennej działalności. W konsekwencji nie godzę się na to, co jest sprzeczne z moimi wartościami. Prowadząc firmę, nie muszę być „poprawny politycznie”, wypierać się wartości chrześcijańskich, żeby się komuś przypodobać. Choć wielu członków Legatusa jest właścicielami przedsiębiorstw, to jednak wiedzą, że firma nie jest ich własnością. To Pan Bóg im ją daje i pozwala rozwijać, przy ich aktywnym udziale, rzecz jasna. Oni są tylko zarządcami, prawowitym Właścicielem jest On. — Chrystus powiedział: bądźcie nieskazitelni jak gołębie i sprytni jak węże. Dla mnie jest to nawoływanie do bycia odpowiedzialnym, przezornym, by rozsądnie podejmować decyzje. Trzeba patrzeć pozytywnie, ale też umieć dostrzec zło. Dlatego jestem z Bogiem co dzień. Jako 67-letni człowiek, mam pewność, że jeśli odciąłbym się od Niego, moja praca i starania byłyby daremne — mówi.

KOBIETA INTUICYJNA

Żony przedsiębiorców związanych z Legatusem również stają się członkami tej organizacji i mają swój udział w sukcesie współmałżonków.

— Kobiety mają niezwykłą intuicję. Umieją słuchać. Są wrażliwsze, inaczej patrzą na świat i czasem potrafią dostrzec takie subtelności i podpowiedzieć tak świetne rozwiązanie jakiegoś problemu w pracy, na jakie mężczyzna sam nigdy by nie wpadi. To nie przypadek, że w zamyśle Bożym mamy się wzajemnie uzupełniać. Także w pracy — mówi John Roth.

Wspólne spotkania są dla członków Legatusa ładowaniem akumulatorów, nie tylko modlitwą, ale też rzetelną wiedzą. Na comiesięcznych dniach skupienia „ambasadorowie Pana Boga” rozmawiają o problemach, z jakimi spotykają się w swoich przedsiębiorstwach, w społecznościach w jakich żyją i w swoich rodzinach. Dzielą się doświadczeniem i wiedzą na temat zarządzania firmą i wychowania dzieci.

ŚWIATOPOGLĄD NA WAGĘ ZŁOTA

Dwa razy w roku odbywa się Konwent Legatusa. Trwa trzy dni i wypełniony jest prelekcjami, wykładami i szkoleniami. Przyjeżdżają nań biznesmeni, ich rodziny, a także kardynałowie, nie tylko ze Stanów Zjednoczonych. Dwa lata temu gościem był kardynał Arinze z Nigerii, w ubiegłym roku — kardynał George Pall z Sydney.

 

W trakcie spotkania przedsiębiorcy dyskutują o sprawach międzynarodowych, etycznych, o problemach Kościoła, o wyzwaniach, jakie współczesny świat stawia przed chrześcijanami. Omawiają też zmiany w liturgii. Po powrocie do swoich środowisk nie unikają zabierania głosu w dysputach społecznych, w kontrowersyjnych kwestiach, takich jak aborcja, eutanazja czy homoseksualizm.

ODPOWIEDZIALNI ZA ŚWIAT

Legatus ma za zadanie wspierać Kościół, biskupów (w poszczególnych diecezjach organizacja ta działa za ich pozwoleniem), szkoły katolickie i liczne inicjatywy kościelne. — Czasami biskup prosi kogoś z nas o zabranie głosu w telewizji czy radiu, byśmy jako osoby świeckie wypowiedzieli się w imieniu Kościoła na tematy, którymi żyje nasze społeczeństwo i świat. Dla osób spoza Kościoła to my świeccy jesteśmy bardziej wiarygodni. Dlatego szybciej uwierzą nam niż duchownym — mówi sekretarz Legatusa. Członkowie tej organizacji nie są bierni, gdy trzeba zająć stanowisko w ważnej sprawie. Chętnie biorą udział w różnych przejawach działania Kościoła w Stanach Zjednoczonych. Przykładem jest marsz w obronie życia, organizowany w Waszyngtonie przez Kapitol, połączony ze spotkaniami z politykami, kongresmenami, senatorami. Przedsiębiorcy żyjący w zgodzie z wartościami chrześcijańskimi dają w ten sposób do zrozumienia, że istnieją poważne grupy społeczne, dla których jest oczywiste, że życie ludzkie ma być chronione od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci. Obecnie to jeden z gorących tematów w Stanach Zjednoczonych. Kwestie, czy się głosuje na danego kongresmena czy senatora, zależą od jego stosunku do ochrony życia ludzkiego. Światopogląd w amerykańskim życiu społecznym ma o wiele większe znaczenie niż w Polsce.

KOMU WIĘCEJ DANO

Obecnie Legatus obejmuje swoim działaniem 1800 branż biznesowych w ramach 60 oddzia­łów i rozrasta się nie tylko w Stanach Zjedno­czonych, ale także na innych kontynentach. Or­ganizacja przyjmuje kolejnych biznesmenów. W Stanach Zjednoczonych jest wskazane, by obrót ich firm wynosił ok. 4 milionów dolarów, czyli 13 milionów polskich złotych. Posiadany majątek nie jest wystarczającym warunkiem wstąpienia do Legatusa. By zostać członkiem organizacji w USA, trzeba być katolikiem i to ta­kim, który w swojej parafii nie pozostaje ano­nimowy. Bycie członkiem Legatusa to nie tyl­ko zaszczyt, ale też trud i ciężka praca nad so­bą — mówi John. Nasi przedsiębiorcy wciąż wypracowują koncepcje jak mądrzej zarządzać samym sobą, rodziną, firmą. Nie ma takiej rze­czy na ziemi, której by nie trzeba było popra­wiać. Choć każdy może być dobrym biznesme­nem, bez względu na religię, ja doświadczyłem, że będąc chrześcijaninem łatwiej jest być do­brym szefem, ponieważ lepiej rozumie się lu­dzi, traktuje się ich fair. Nie zysk jest najważ­niejszy, ale człowiek. Ja i mój wspólnik, który jest chrześcijaninem, ale nie katolikiem, wy­znajemy te same wartości i traktujemy innych tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani — mówi John. „Komu więcej dano, od tego wię­cej wymagać się będzie” — te słowa z Pisma Świętego są dla członków Legatusa misją i zo­bowiązaniem.

LEGATUS NA ŚWIECIE

Organizacja Legatus w Stanach Zjednoczonych liczy 60 oddziałów. Ma też dwa oddziały za granicą, w Kanadzie i Irlandii. W jej szeregach obecnie jest ok. 5 tysięcy członków. Zarząd organizacji przewiduje, że za 3-4 lata będzie ich ok. 10 tysięcy. John Roth, sekretarz generalny stowarzyszenia, jest odpowiedzialny za rozszerzenie Legatusa na Polskę. Pierwsze oddziały mają powstać w Katowicach i Krakowie.

www.legatus.org